VOYAGE

by CostaNova

/
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.

about

O NAS

Ela Sieradzińska – śpiew i gitara
Jan Kaczorek – gitara elektryczna
Stanisław Krzemiński – perkusja
Jerzy Gryz – gitara basowa

Zespół CostaNova został założony w 2010 roku w celu nagrania autorskiej płyty Elżbiety Sieradzińskiej, choć początków jego powstania można doszukiwać się w koncertach trójki z członków zespołu w Paryżu, z okazji święta jednego z największych dzienników francuskich. Do Elżbiety Sieradzińskiej, Jana Kaczorka i Stanisława Krzemińskiego dołączył Dariusz Glanas (gitara basowa).

W roku 2012 powstał ostatecznie materiał utrwalony na płycie VOYAGE, która ukazała się w wersji promocyjnej w styczniu 2013 roku. Zmienił się również skład CostaNovy: Dariusza Glanasa zastąpił Jerzy Gryz, do zespołu dołączył też Padre Almeida (instrumenty perkusyjne).

credits

released January 15, 2013

.
„Było cymbalistów wielu, ale żaden…”. Nie, nie o cymbały tu chodzi, ale ten sławny cytat świetnie oddaje sytuację, w jakiej powstał i zespół CostaNova i płyta VOYAGE. Wiele osób i instytucji przymierzało się do nagrania piosenek mojego autorstwa, z których co najmniej kilka zyskiwało sobie sympatię publiczności podczas wielu lat spotkań autorskich, koncertów piosenki francuskiej, audycji radiowych i telewizyjnych.

Płyta-demo zatytułowana „Zapomnieć o Mindelo” przez kilka lat dzielnie służyła mi jako moja muzyczna wizytówka. Była też jedynym moim nagraniem, jakie mogłam podarować Cesárii Évorze w odpowiedzi na jej ciągłe pytanie „kiedy wreszcie coś nagrasz?”

I tak powstała płyta VOYAGE. Złożona wyłącznie z autorskich piosenek, inspirowanych podróżami z Cesárią Évorą, a także wcześniejszych. Płyta jest podróżą nie tylko przez wszystkie lata mojego muzykowania, przez miasta i kraje, do których zajrzałam, ale i podróżą „w głąb siebie”; naszą, ale może i naszych słuchaczy? Może znajdą w niej coś dla siebie? Może, bo nadal trudno nam określić, jaką muzykę gramy. To po prostu ciągła PODRÓŻ.

Ela Sieradzińska

tags

license

all rights reserved

about

CostaNova Poland

Ela Sieradzińska - romanista z zamiłowania i wykształcenia, muzyk z serca i duszy. Na pewnym życiowym zakręcie spotkała Cesárię Évorę i muzykę Cabo Verde. Dla nich zdradziła Prowansję, góry i kultury prekolumbijskie. Podzieliła swój świat na Wyspy Zielonego Przylądka i resztę, a czas na dni, gdy rusza na spotkanie z nimi i na miesiące, kiedy je planuje. ... more

contact / help

Contact CostaNova

Track Name: Paris Traître (muz. i sł. E. Sieradzińska)
Czuję się jak sierota. Gorzej, jak ofiara. A ten zdrajca, Paryż, udaje, że nic się nie stało. Jakby nigdy nic. Obiecuje, ale tak naprawdę jest zdradziecki, okrutny i ulotny. A ja już nie mam po co chodzić jego ulicami.

Pierwszy raz miłość i pierwszy raz Paryż. Te dźwięki, zapachy, obrazy – w głowie się kręci… Ale Paryż to zdrajca! Obiecuje, ale jest okrutny i niewierny.

Ostatnia miłość i ostatni raz Paryż. Ta gorycz, ten ból i wściekłość… w głowie się kręci. To twoja wina, czy może Paryża? Bo Paryż kusi i przyciąga. A potem zdradza i porzuca. Więc już mu nie wierzę…
Track Name: Silao (muz. i sł. E. Sieradzińska)
Odpływasz. To boli…Tak bardzo boli… I nic tego nie zmieni, tak jak wiatr, igrający z oceanem nie zatrzyma fal, ani upływającego czasu.

Silao, Silao…

Nie patrzymy na siebie, bo gesty i spojrzenia tylko ranią. Odpływasz, ale ja wiem, że kiedyś tu powrócisz. Wrócisz na wzgórza Silao.

Silao, Silao…
Track Name: Diva de pe nu (muz. i sł. E. Sieradzińska)
Nigdy nie marzyłam o rozgwieżdżonych nocach na egzotycznych, dalekich plażach. Myślałam tylko o wietrze hulającym na płaskowyżach Tybetu i śniegach Himalayów. I wystarczyła jedna piosenka, jedno „sodade” Bosonogiej Divy, by wszystko się odmieniło. Zniknęli towarzysze nocy – cienie przeszłości i poranki bez obietnic. Pokochałam czerwonawe, opustoszałe wzgórza, bezkres oceanu i gorący piasek pod stopami. Jedna piosenka, jedno „sodade”. I jeden głos – Bosonoga diva.
Track Name: Kathmandu (muz. i sł. E. Sieradzińska)
Kiedy nic mi nie wychodzi, wszystko jest na opak i nic nie cieszy, w zmęczonej głowie pojawia się obraz starych uliczek Kathmandu. Zapachy, kolory, oczy Bhairawy i stu innych bogów, nawoływania handlarzy, pub Maya, wszechobecne namaste, śpiew buddyjskich mnichów i gwar ulicy. I wtedy wszystko znika i w głowie kołacze tylko jedna myśl: wrócić tam. Choćby zaraz. Wrócić do Kathmandu.
Track Name: To nie fado (muz. i sł. E. Sieradzińska)
Znowu sama. Pusty stolik w kawiarni. W ustach smak niedopitej kawy, w popielniczce dopala się papieros. Nie zostawiasz mi wyboru, choć pytasz, czy będę tęsknić. Mogę tylko wtopić się w mrok Lizbony, zagubić w uliczkach Alfamy i dać się uwieść dźwiękom fado. Tylko, czy to jest fado, cretcheu?
Track Name: Dans la lune (muz. i sł. E. Sieradzińska)
Poszłabym na księżyc tylko po to, żeby cię odnaleźć. Dla jednego pocałunku, dla jednego dotknięcia. I żeby pomarzyć o tym, co może zdarzyć się później. Ale o tym ciii…, bo nawet nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, co chodzi mi po głowie. Ale cóż, poszłabym nawet na księżyc, tylko po to, by cię odnaleźć!
Track Name: Niebieski fotel (muz. i sł. E. Sieradzińska)
Nic mnie już nie bawi, nic nie interesuje. Wszystko przepadło. Wszystko boli. Tylko wziąć płaszcz i wyjść. Ale kiedy już stanę u Twych wrót Panie, za chwilę, wiek czy tysiąc lat, pozwól mi tylko spojrzeć, jeden jedyny raz, na tamten fotel. Niebieski fotel w Hotel Maritim. Było ciemno, październik. A dla mnie był maj i niebieskie niebo, i w duszy i za oknem. To był niebieski fotel, znak moich nadziei.
Track Name: Mindelo (muz. i sł. E. Sieradzińska)
To moje miasto. Miejsce – prezent, które wniosło w moje życie tyle radości. Miasto B. Lezy (kompozytor) i Bosonogiej Diwy, na dobre rozgościło się w moim sercu.

Życzę ci powodzenia, Mindelo! A jeśli nawet pojadę gdzie indziej, daleko od mego domu i daleko od ciebie wiem, że kiedy wrócę, przyjmiesz mnie z otwartymi ramionami.
Track Name: Fort-de-France (muz. i sł. E. Sieradzińska)
Jest dobrze… Leniwie sączy się jazz, za głośno, żeby rozmawiać, ale co tam… Noc jest długa, knajpka otwarta do późna. Chłodne wino, chmury dymu z papierosa, śmiech dawno nie widzianych przyjaciół. Jest dobrze...

Łyk wina jak łyk życia. Jeden, drugi, trzeci. Jest cool. Wszystko co na zewnątrz odpływa, problemy, zima, ból zęba i długi. Znikają blizny i zadrapania na duszy. Krew szybciej krąży.

I wraca wspomnienie, to jedno wspomnienie. Szemrzący ocean, gorący wiatr na pustej plaży, księżyc tańczący na liściach palm. I ciepło twoich rąk… Fort-de-France, Fort-de-France…